Apple is not a cloud company. Just perfect hardware company.
Kwiecień 30th, 2010
I’ve just read Charles Stross story about Flash/Apple debacle. The most interesting idea is that PC industry is dying, HP and MS are deeply worried and even Apple – the most innovative hardware company is afraid of the future, when hardware profits will be minuscule and everything will be stored in a cloud. As I agree with general notion of drive to the cloud, I should mention to Charles, that Apple is not a cloud company. It is not even in any way software company. Apple has little expertise and, what is more important, will to be a cloud internet company. If you look carefully at Apple software offerings, these are interfaces. Yes, we are approaching fast times, that there is no hardware without basic level of software, which operates the hardware and works as a interface between human operator and hardware. But it is not “real software”. Look at some metaphor with cars. I like cars. These are now extremely boring machines from the operator point of view. All mechanical functions are automated and general interface (steering wheel, switches and knobs, pedal and gear shaft) are fairly standard and mature. So these mechanical, electrical and electronic “operator handles” are now intrinsic part of driving experience and taken for granted. But the “real software” of car is weekend. I mean weekend as social behavior, purpose for using the car for country trip. Also, everyday commute to work or emergency trip to hospital. If you take this to computers – iPhone/iPad Apple interface is only a fancy steering wheel. And Apple is still hardware company. Very good, innovative, fancy, premium etc. etc. But hardware company, which has no record of innovation in real software. All real software activity is somewhere else – it’s tweeting, blogging, fourscquring, youtubing or gathering personal band of friendly primates on Facebook. All these activities need some real software and infrastructure. Their also need hooks and interfaces. These interfaces are generally hardware agnostic. At least developing needed specific hooks to some hardware are cheap and easy. Be it web app or iPad app.
But in this word of “real software” there is no Apple. And if we look carefully in some their tries – these are poorly executed, boring or plain stupid.
Take general synchronization of MobileMe. It is some kind of Outlook functionality clone from 90-ties. Pity. iPad iWorks with no usable cloud file synchronization. Pity. Sandboxed apps with no OS support for aggregating similar data in some kind of hubs – e.g. iPod on iPhone cannot play music files from my cloud bank or even music generated or acquired by app on the same machine. I used e.g. cute app VoiceBand to make my own garage recording. To hear it in iPod interface I had to mail it to my PC and synchronize it with iTunes. It is not crazy, it is plain stupid. I can go on and on. Just do not say that Apple is the software or content company. They have no chance here. No experience. And no future.
I think there is place for Apple as a hardware company. There are many innovative areas for hardware. Apple can live handsomely on next wave of iPads, which will become next PCs, for 3-4 years. Then they can introduce wearable computers with eye projectors. I am sure, they’ll make it very well. But cloud – here I am very skeptical. One can say – what about iTunes and AppStore. And they bought and closed Lala.com. Well, these are successful enterprises, but bring not so much to Apple’s coffers. Something like 8% and there is no big room for growth. I just don’t believe in traditional model of selling media content.
Dlaczego iPad nie ma znaczenia?
Kwiecień 4th, 2010
Pytanie jest zadane przekornie, iPad nie ma znaczenia przez swoje zalety, a nie wady. Krytycy zwracają uwagę na brak flasha, USB czy nieokreśloną funkcję. To krytyki może i słuszne, ale w praktyce bez znaczenia – w przypadku flasha większość głównych witryn szybko przenosi się na HTML5. iPad jest tu motorem zmian i pretekstem do odchodzenia od nielubianej technologii.
Dwa pozostałe zastrzeżenia mają znacznie poważniejsze konsekwencje. Brak USB oznacza niemożność podłączania różnych rzeczy, ale przede wszystkim zewnętrznej pamięci (iPad nie ma też gniazda kart SD). W konsekwencji zostajemy na zawsze z początkowymi np. 32 GB – co wydaje się ilością nieperspektywiczną w czasach gdy dyski laptopów dobijają do terabajta. Ale…
Chmura. iPad jest pierwszym masowym komputerem przeznaczonym do używania w chmurze – a wtedy pamięć lokalna staje się podręczną tylko. Pewnie, że dziś większość opcji dotyczy Amerykanów, ale można to obejść…
1. Dokumenty będziemy brali z iWorks, Google Docs lub Office Live…
2. Muzykę ze Spotify, Pandory…
3. Filmy z Hulu, Netflixa…
4. Książki z Amazona, Projektu Guthenberg, Scribda…
5. Pocztę z Gmaila, Yahoo…
6. No i wszelkie wiadomości, RSS-y, twity, blogi, komentarze, społeczności, mapy i wszelkie inne kipiące aktywności, które cechują dzisiejszy net, i którym poświęcamy coraz więcej (najwięcej?) godzin dnia.
Wiele tych aktywności jest za darmo lub za opłatą abonamentową z dostępem do wszystkiego co się rusza (muzyka, filmy, wkrótce książki). Wcale nie jest powiedziane, że ludzie będą masowo używali płatnych sklepów (iPody odniosły sukces nie dzięki iTunes, a MP3 i piractwu) – choć i te są częścią chmury.
Chmura ta jest praktycznie poza kontrolą Apple. Sam fakt, że głównym interfejsem jest przeglądarka lub aplikacje odmiany służące do dostępu do serwisów na sieci, sprawia, że władza Jobsa jest ograniczona. A płatne rzeczy z iTunes mogą nas interesować, ale nie muszą.
Nasza aktywność, nasze dokumenty i nasz czas przenoszą się do sieci, do chmury. To sprawia, że urządzenia które służą do dostępu przestają wymagać naszego pomyślunku. Stają się przezroczyste, bez znaczenia. Zaczynamy doceniać te, które nas nie absorbują swoim interfejsem, wewnętrznymi funkcjami, fizyczną budową. A iPad jest właśnie przedstawicielem takich niewidocznych urządzeń i staje się „bez znaczenia” dla przyszłości ludzkiej aktywności. Czym bardziej doskonały w udostępnianiu nam sieci – tym pożyteczniejszy, tym bardziej traktowany jako oczywisty i tym bardziej schodzący nam z oczu.
A dlaczego iPad jest w tym doskonałym, niewidocznym komputerem?
1. Ma odpowiednie rozmiary – najmniejsze dla urządzenia do sensownej pracy i zabawy.
2. Jest szybki – tak szybki, że nie zauważamy jak działa (kiedyś taką rewolucję szybkości zrobił Google).
3. Jest zawsze podłączony (przez 3G – wersja wi-fi to nieporozumienie).
4. Klawiatura nadaje się do pisania średnich tekstów (kto dziś pisze długie?) i jej nie ma!
I to wystarczy.
Urządzenie bez funkcji? Och – ależ tak. To dokładnie jak PC – to też było/jest urządzenie bez (jednej) funkcji . Czyli w praktyce do wszystkiego, do czego dziś służy przeciętnemu użytkownikowi laptop lub PC – Internetu, pisania, księgowości, muzyki i zabawy.
No i każdy musi mieć jeden zawsze przy sobie – to naprawdę osobisty komputer.
Duże PC pozostaną do roboty ciężkiej – jak dawniej stacje robocze – dla inżynierów, grafików i maklerów.