Parę słów o użyteczności Galaxy S2 i iPhona, jeśli chodzi o rozmiary i użytkowanie obudowy. Co ma znaczenie przy G Note, o którym pisałem wcześniej.

Galaxy jest plastikowy. Taki rodzaj plastiku, co się lekko ugina – nie tak solidny jak iPhone. Ale… to jest dokładnie taki rodzaj plastiku, który wytrzymuje upadki. Już dwa. GS2 jest bardzo cienki, lekki i dzięki plastikowi nie potrzebuje żadnego pokrowca.

iPhone ma obudowę z gęstego plastiku lub metalu i szkła. I choć te materiały dają poczucie obcowania z bardzo wysokiej jakości przedmiotem – nie są praktyczne. iPhone jest ciężki i gęsty i mały. Łatwo wymyka się z dłoni a jego materiały nie gwarantują przetrwania upadku. Metal się wgniata, szkło tłucze. Dlatego muszę go nosić w gumowym pokrowcu. A przez to wszelkie zalety rozmiarów w stosunku do GS2 znikają. iPhone w gumie ma podobne rozmiary co GS2 i jest prawie 2 razy grubszy. Mocna wypycha kieszeń dżinsów, tam gdzie GS2 jest trudny do odróżnienia od kieszonki na karty kredytowe. No i zostaję z grubym klockiem z malutkim ekranem. Czuję się, jakbym kupił Vertu z technologią z poprzedniej epoki.

Czytam ebooki od początku wieku. Zaczynałem na PocketPC od HP, później różne HTC, które wtedy tak się nie nazywały. No i później jeszcze epoka iPhonów kolejnych.

Czytanie na iPhonie było możliwe, ale ekran mały. Więc iPad i Kindle. Jest OK, ale to duże i nie można zawsze mieć przy sobie.

Tak więc kupiłem Galaxy S2 z 4,3 calowym ekranem OLED. To jest to. Ekran duży, czytelny i iPhone przy tym wygląda na luksusowe cacko, ale z innej epoki. Wykopalisko jakieś.

A teraz Samsung zapowiada Galaxy Note z ekranem 5,3 cala.

 

OK, wielu ludzi mówi, że to już przegięcie, że za duże. A ja myślę, że moje dotychczasowe doświadczenia z osobistymi komputerami – czy to w postaci PC, laptopa czy smarphona – zawsze kończyło się na największym możliwym ekranie. Dlatego jestem pewien, że nie przestraszę się Note i to będzie mój następny telefon. Z relacji wynika, ze bez problemu mieści się w kieszeni spodni.

Reasumując: czytanie książek jest wygodniejsze na dużym smartphonie, niż na tablecie 10 cali. Urzadzenie jest lekkie i ma się go zawsze przy sobie – czyli mozna czytać w autobusie, w toalecie czy w łóżku przed snem. We wszystkich tych sytuacja tablet jest za ciężki i za duży.

 

Jestem szczęśliwym posiadaczem Galaxy 10.1 (jak się odgrażałem), który kupiłem zanim Apple postanowił walczyć z konkurencją w sądach, a nie w umysłach klientów.

Tak więc pierwsze refleksje.

Tablety Androida mają bardziej podłużne proporcje niż Apple. Jest to zbliżone do filmowego 16×9 (dokładnie 16×9,4) w odróżnieniu od tradycyjnych 4×3 w iPadzie.

Wielu komentatorów uznało, że proporcje iPada są lepsze dla tabletu, który służy głównie do przeglądania Internetu i czytania książek. To rozumowanie zdroworozsądkowe, czyli jak to bywa zwykle – błędne.

Po miesiącu użytkowania tabletu Androida okazało się, że wydłużone proporcje są znacznie wygodniejsze. Dlaczego?

Filmy

Dziś filmy kinowe i telewizyjne mają wydłużony format. Dlatego znacznie lepiej pasują do ekranu Androida, niż iPada. Taka była pewnie intencja ludzi z Google. Dzięki temu przy podobnej ogólnej wielkości ekranu Galaxy 10.1 i iPada wyświetlany na ekranie Androida film jest po prostu większy. Na iPadzie film otrzymuje bardzo szerokie marginesy u góry i u dołu i gorzej wykorzystuje powierzchnię ekranu.

Internet

Poziomo. Teoretycznie bardziej kwadratowy ekran iPada pokazuje więcej strony. Ale w praktyce odbiór jest inny. Ekran Galaxy jest fizycznie szerszy o jakieś 1,5 cm i ma w poziomie 1280 pikseli (iPad ma 1024). Przeglądarka Androida automatycznie zoomuje stronę do pełnej szerokości tabletu (nawet jeśli była zaprojektowana mniejsza), co skraca stronę.

Sprawia to , że strona jest fizycznie większa, czcionki większe i bardziej ostre. Krótsza strona nie jest problemem, bo użytkownik odruchowo przewija ją palcem, gdy potrzebuje.

Wielkość tekstu jest dla mnie istotna, bo zaczynam być ślepy.

Pionowo. Oba tablety mają podobną liczbę pikseli (768 iPad, 800 Android), jednak tu Android  jest dla odmiany węższy fizycznie o 1,5 cm. Jako, że przeglądanie stron w pionie służy do szybkiego poznania długiej strony, a nie do jej studiowania (ze względu na niewielkie rozmiary czcionek), wydłużone proporcje Androida dają znacznie lepszy pogląd na zawartość strony – tu przydaje się większa długość strony. W pionie trochę  co innego robimy ze stronami.

Książki

Gdy trzymamy tablet w pionie – czytamy pojedynczą stronę. W obu przypadkach rozmiary są zbliżone i komfort czytania tekstu przepływającego jest podobny. Proporcje iPada nadają się lepiej do przeglądania książek w formacie PDF – bardziej pasują do proporcji tradycyjnych książek, choć trzeba pamiętać, że format szeregu A (np. A4) ma proporcje gdzieś pomiędzy proporcjami ekranu iPada i Androida.

Ale tablet jest za ciężki, by czytać go trzymając w ręku. W praktyce więc używamy go z podstawką i czytamy książki w poziomie.

A wtedy najbardziej pożądany jest układ dwukolumnowy – przypominający prawdziwą książkę.

I tu Android powinien oferować lepsze doznania, bo strony są po prostu szersze. O tym, że w iPadzie trochę tej szerokości brakuje można przekonać się w aplikacji Apple iBooks. Amazon Kindle ma to zrobione ładniej. Marginesy są mniejsze i proporcje lepsze.

A na Androidzie powinno być jeszcze lepiej. No, teoretycznie. Ponieważ aplikacja Kindle na Androidzie nie pokazuje tekstu w dwóch kolumnach. Podobnie Aldiko. Uff.

Tak więc potencjał jest, ale niezrealizowany. Bo też Android Honeycomb jest jeszcze mało popularny i aplikacje są „wczesne”. Poczekamy i zobaczymy. Na razie wydaje się, że podłużne proporcje ekranu mogą być bardzo dobrze wykorzystane w ebooku.

Podsumowanie

„Długi” ekran tabletów Androida nie jest problemem, a zaletą. Szczególnie dobrze działa w filmach i Internecie. Może działać w ebookach, jak dopracowane zostaną readery.

Przy okazji dodam, że ekran Galaxy 10.1 jest znakomity. iPad 1, a nawet 2 wyglądają przy nim na blade i wyprane.