Wypowiedź publiczna Jarosława Kaczyńskiego o potrzebie rozmowy o Białorusi i mniejszości polskiej z Rosją można doskonale opisać zdaniem wypowiedzianym kiedyś przez Fouche.

Bo cóż może nam w tej sprawie powiedzieć Moskwa? Dla ich interesów kłopoty Białorusi z polską mniejszością to skarb. Przez te kłopoty Białoruś naraża się Polsce oraz Unii Europejskiej – jedynym sojusznikom w okolicy, którzy mogą wspierać Białoruś w jej grze z Rosją. Dlatego nie jest w interesie Rosji, by sytuacja Polaków na Białorusi się w jakikolwiek sposób zmieniała.

A jak już, to lepiej, by się pogarszała. Odwrotna polityka (uprzywilejowanie wymuszone Polaków) może w długim dystansie pogorszyć postrzeganie preferowanych Polaków przez Białorusinów, jednak to strategia ryzykowna – zwiększenie kontaktów z Polską może zwiększyć atrakcyjność Zachodu w oczach Białorusinów. Teraz jedynym wzorcem cywilizacyjnym jest Rosja.

Naciski ze strony Rosji i wrogość ze strony Polski i UE sprawia, że Białoruś szuka sojuszu z Chinami – co sprawia, że zgłuszenie mniejszości polskiej staje się bezkarne.

Polityka dwustronna Polska – Białoruś, to główne narzędzie dialogu. Polepszenie stosunków z UE może być atrakcyjne dla Łukaszenki – jeżeli nie będzie wiązać się z bezpośrednią krytyką reżimu. Ten sam wyewoluuje, gdy społeczeństwo zmieni swoje zapatrywania na wartość cywilizacji Zachodu.

Neoimperialne (tak są odbierane) zapędy Polski PiS i byłego prezydenta są szczególnie źle przyjmowane przez silnie nacjonalistyczne narody Europy Wschodniej. Szczególnie, że w odróżnieniu od czasów Jagiellonów Polska nie jest ani atrakcyjna gospodarczo (Niemcy, Szwecja, Finlandia mają tu większe wpływy), ani kulturowo (Rosja, Szwecja są znowu wysoko).

  • Share/Bookmark

Odpowiedz