Tajemnicze błędy sondaży

Czerwiec 21st, 2010

W wyborach ostatnich wyniki dwóch firm badawczych wyraźnie rozjechały się końcowym wynikiem. Firmy najwyraźniej nie uwzględniły dostatecznie mentalności badanych. Pewna grupa wyborców skłamała lub nie udzieliła odpowiedzi. Tak dzieje się zawsze. Interesujące są powody takich decyzji.

  1. Część obawia się niezachowania dyskrecji i potencjalnych konsekwencji towarzyskich lub zawodowych.
  2. Część uważa, że jego opinia zostanie zignorowana lub przeinaczona. Ta sytuacja występuje często, gdy pytania słabo pasują do niektórych interpretacji rzeczywistości.
  3. Część akurat nie ma czasu lub ochoty.
  4. Część nie ma zaufania do badacza. Uważa, że ten reprezentuje odmienny światopogląd i będzie dążył do zmanipulowania wyniku.

Niedoszacowane były wyniki Jarosława Kaczyńskiego. Skąd więc szczególny opór do badań ze strony jego zwolenników?

W poprzednich wyborach parlamentarnych (gdy niedoszacowanie było podobne), po okresie rządu PiS przyznawanie się do popierania braci Kaczyńskich mogło być powszechnie uważane za wstyd (pkt. 1). Jednak teraz, po katastrofie smoleńskiej, gdy w dobrym tonie było okazywanie współczucia, gdy zwolennicy PiS wyszli na ulice masowo oraz otrzymali jasne poparcie Kościoła Katolickiego (jako instytucji wyznaczającej moralność), wstyd wymuszony konformizmem społecznym w rachubę nie wchodzi.

Pytanie było proste i jednoznaczne – na kogo głosowałeś. Pkt. 2 więc tu też nie zachodzi.  Trudo uznać, że konstrukcja pytań źle opisuje rzeczywistość.

Pkt. 3 – brak czasu i ochoty – występuje zawsze i, wg relacji jednego z szefów agencji, mógł zawrzeć się w zwykłych paru procentach.

Pkt. 4 – brak zaufania – jest chyba tu główną przyczyną rozbieżności. W. Hołdakowski z SMG/KRC wspomniał, że 7% ankietowanych odmówiło odpowiedzi – wyjątkowo dużo, jak na ich dotychczasowe doświadczenia. Gdy więc odrzucimy te 2-3% na leniuchów, pozostanie 4-5% – dokładnie w zakresie rozbieżności wyniku na rzecz Jarosława Kaczyńskiego. Wynikał by z tego, że 1/9 jego wyborców nie ufa ankieterom pracującym dla Polsatu i TVN (mało kto zna nazwy agencji badawczych). TNS/OBOP robiący badanie dla TVP (telewizji silnie identyfikowanej z PiS) miał wyniki poprawne.

Nie trzeba być specjalnie przenikliwym, by zauważyć, że przez część wyborców PiS telewizje prywatne postrzegane są jako instytucje im wrogie, manipulujące informacjami o PiS, współpracujące z „wrogimi siłami” i niepatriotyczne. Do tego dochodzi przekonanie, o tym, że istniejące instytucje społeczne w państwie są skorumpowane i opanowane przez „spisek”.

Niewątpliwie poszczególne telewizje przejawiały „skłonności” w kierunku różnych ugrupowań, w różnym stopniu, jednak kluczowy tu jest próg braku zaufania, który u części wyborców PiS został przekroczony, a u pozostałych wyborców w stosunku do „konkurencyjnych” telewizji – nie został. Pozostało tam dostateczne zaufanie, że pomimo przeciwnych poglądów, telewizje przekażą same dane zgodnie z prawdą.

Dla nieufnych – instytucja wyborów również nie jest godna zaufania, nawet, gdy Jarosław Kaczyński odnosi sukces – ponieważ sukces ten jest okradziony i umniejszony w stosunku do rzeczywistego poparcia. Samo podanie informacji o głosowaniu postrzegane jest jako współpraca z „nimi”. Wyborcy ci postrzegają przywiązanie do charyzmatycznego przywódcy i partii w kategoriach religijnych i manichejskich.

Jest coś niepokojącego w fakcie, że tą, nazwijmy to „paranoiczną” grupę obywateli (obecną w każdym społeczeństwie) zagospodarowuje teraz akurat tylko PiS (na scenie politycznej). Można zaryzykować spostrzeżenie, że PO i SLD nie mają takiego elektoratu – badania dla TVP nie były skrzywione w drugą stronę.

„Obsługa” elektoratu skrajnego wymaga podtrzymywania uprzedzeń, odprawiania rytuałów, tworzenia miejsc świętych (Wawel) oraz konstruowania identyfikacji własnej poprzez rozróżnienie od „nieczystych” wrogów. Ta obsługa kosztuje PiS dużą część elektoratu rozsądnego i spycha Jarosława Kaczyńskiego w ten obszar politycznej dyskusji, gdzie jedynie dopuszczalnymi są argumenty populistyczne.

Wniosek badawczy dla agencji jest taki, że powinny one w większym stopniu uwzględniać szczególny, konkretny stan umysłów społeczeństwa, niż tylko statystykę.

  • Share/Bookmark

Odpowiedz