Dlaczego iPad nie ma znaczenia?

Kwiecień 4th, 2010

Pytanie jest zadane przekornie, iPad nie ma znaczenia przez swoje zalety, a nie wady. Krytycy zwracają uwagę na brak flasha, USB czy nieokreśloną funkcję. To krytyki może i słuszne, ale w praktyce bez znaczenia – w przypadku flasha większość głównych witryn szybko przenosi się na HTML5. iPad jest tu motorem zmian i pretekstem do odchodzenia od nielubianej technologii.
Dwa pozostałe zastrzeżenia mają znacznie poważniejsze konsekwencje. Brak USB oznacza niemożność podłączania różnych rzeczy, ale przede wszystkim zewnętrznej pamięci (iPad nie ma też gniazda kart SD). W konsekwencji zostajemy na zawsze z początkowymi np. 32 GB – co wydaje się ilością nieperspektywiczną w czasach gdy dyski laptopów dobijają do terabajta. Ale…
Chmura. iPad jest pierwszym masowym komputerem przeznaczonym do używania w chmurze – a wtedy pamięć lokalna staje się podręczną tylko. Pewnie, że dziś większość opcji dotyczy Amerykanów, ale można to obejść…
1. Dokumenty będziemy brali z iWorks, Google Docs lub Office Live…
2. Muzykę ze Spotify, Pandory…
3. Filmy z Hulu, Netflixa…
4. Książki z Amazona, Projektu Guthenberg, Scribda…
5. Pocztę z Gmaila, Yahoo…
6. No i wszelkie wiadomości, RSS-y, twity, blogi, komentarze, społeczności, mapy i wszelkie inne kipiące aktywności, które cechują dzisiejszy net, i którym poświęcamy coraz więcej (najwięcej?) godzin dnia.
Wiele tych aktywności jest za darmo lub za opłatą abonamentową z dostępem do wszystkiego co się rusza (muzyka, filmy, wkrótce książki). Wcale nie jest powiedziane, że ludzie będą masowo używali płatnych sklepów (iPody odniosły sukces nie dzięki iTunes, a MP3 i piractwu) – choć i te są częścią chmury.
Chmura ta jest praktycznie poza kontrolą Apple. Sam fakt, że głównym interfejsem jest przeglądarka lub aplikacje odmiany służące do dostępu do serwisów na sieci, sprawia, że władza Jobsa jest ograniczona. A płatne rzeczy z iTunes mogą nas interesować, ale nie muszą.
Nasza aktywność, nasze dokumenty i nasz czas przenoszą się do sieci, do chmury. To sprawia, że urządzenia które służą do dostępu przestają wymagać naszego pomyślunku. Stają się przezroczyste, bez znaczenia. Zaczynamy doceniać te, które nas nie absorbują swoim interfejsem, wewnętrznymi funkcjami, fizyczną budową. A iPad jest właśnie przedstawicielem takich niewidocznych urządzeń i staje się „bez znaczenia” dla przyszłości ludzkiej aktywności. Czym bardziej doskonały w udostępnianiu nam sieci – tym pożyteczniejszy, tym bardziej traktowany jako oczywisty i tym bardziej schodzący nam z oczu.
A dlaczego iPad jest w tym doskonałym, niewidocznym komputerem?
1. Ma odpowiednie rozmiary – najmniejsze dla urządzenia do sensownej pracy i zabawy.
2. Jest szybki – tak szybki, że nie zauważamy jak działa (kiedyś taką rewolucję szybkości zrobił Google).
3. Jest zawsze podłączony (przez 3G – wersja wi-fi to nieporozumienie).
4. Klawiatura nadaje się do pisania średnich tekstów (kto dziś pisze długie?) i jej nie ma!
I to wystarczy.
Urządzenie bez funkcji? Och – ależ tak. To dokładnie jak PC – to też było/jest urządzenie bez (jednej) funkcji . Czyli w praktyce do wszystkiego, do czego dziś służy przeciętnemu użytkownikowi laptop lub PC – Internetu, pisania, księgowości, muzyki i zabawy.
No i każdy musi mieć jeden zawsze przy sobie – to naprawdę osobisty komputer.
Duże PC pozostaną do roboty ciężkiej – jak dawniej stacje robocze – dla inżynierów, grafików i maklerów.

  • Share/Bookmark

Odpowiedz